Dziś Bóg odpowiada na zarzut, który człowiek stawia Mu od wieków: że Jego sposób postępowania jest niesprawiedliwy. Odpowiada nie wykładem, lecz otwartymi drzwiami — dla tego, kto zawrócił. Kościół zestawił dziś proroka Ezechiela z przypowieścią o dwóch synach celowo: w obu Bóg patrzy nie na to, co powiedziałeś, ale na to, dokąd idziesz teraz. A w środku tej liturgii stoi Syn, który poszedł naprawdę.
Pierwsze czytanie Ez 18, 25-28
Wygnańcy w Babilonii uważali, że Bóg gra nieczysto: że przeszłość przesądza wszystko. Bóg przez Ezechiela mówi coś odwrotnego — twoja przeszłość nie jest wyrokiem. Bezbożny, który odstąpił od bezbożności, „na pewno żyć będzie, a nie umrze”. To nie jest pobłażliwość, to jest oferta życia złożona dziś, temu, kto ją weźmie.
- zastanowił się (hebr. šuv): dosłownie „zawrócił”. To ten sam ruch, który w Ewangelii robi drugi syn — obrót o sto osiemdziesiąt stopni w środku drogi.
Drugie czytanie Flp 2, 1-11
Paweł pisze z więzienia do wspólnoty poszarpanej ambicjami i pokazuje jej Chrystusa, który „ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi”. Bóg nie broni swojej pozycji — schodzi na dół, aż do krzyża. I właśnie ten zejście w dół zostaje wywyższone: przed tym Imieniem zgina się każde kolano.
Ewangelia Mt 21, 28-32
Jezus mówi to arcykapłanom w świątyni, kilka dni przed swoją śmiercią. Pierwszy syn ma nienaganne słowa i puste ręce; drugi ma ordynarne „nie chcę” i ubłocone buty. Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami — nie dlatego, że ich życie było lepsze, ale dlatego, że uwierzyli Janowi i zawrócili.
- opamiętał się (gr. metamelētheis): zmienił zdanie, pożałował. Greckie odpowiednik hebrajskiego „zawrócił” z Ezechiela — ten sam ruch, ta sama nadzieja.
Co te teksty mówią razem
Bóg nie liczy deklaracji, liczy kierunek — i sam ten kierunek umożliwia. Ezechiel obiecuje, że zawrócenie daje życie; Jezus pokazuje, że pierwsi zawracają ci, po których nikt się tego nie spodziewał; a Paweł odsłania, skąd ta droga w ogóle jest otwarta: jest Syn, który powiedział „tak” i naprawdę poszedł, aż do krzyża. Winnica Ojca została obrobiona przez Niego. Dlatego twoje zawrócenie nie jest wspinaczką do Boga, tylko wejściem w pracę, którą On już wykonał za ciebie.
Co z tego wynika dla Ciebie
- Twoje „nie” nie jest ostatnim słowem: Bóg dziś mówi, że przeszłość nie przesądza. Jeśli kiedyś odmówiłeś — modlitwie, przebaczeniu, czystości, uczciwości — możesz wstać i pójść teraz. Nie jutro, „dzisiaj w winnicy”.
- Nie jesteś sam na tej drodze: zanim ty zrobiłeś krok, Chrystus uniżył się aż do śmierci i został wywyższony. Wejdź w Jego posłuszeństwo, zamiast budować własne.
- Uważaj na dobrze brzmiące „tak”: sprawdź nie to, co mówisz o Bogu, ale gdzie faktycznie jesteś o dziesiątej rano. Jedna konkretna rzecz, którą dziś zrobisz, jest warta więcej niż dziesięć obietnic.
Modlitwa na dziś: Panie, daj mi poznać Twoje drogi i dziś zawrócić na nie — nie słowem, lecz krokiem.
XXVI NIEDZIELA ZWYKŁA
„Pewien człowiek miał dwóch synów”. Przypowieść Jezusa nie tylko pomaga dostrzec wśród Jego uczniów dwie odmienne postawy wobec Jego zaproszenia na drogę wiodącą za Nim. Jeszcze bardziej pozwala dostrzec, iż w każdym z nas zamieszkuje tych dwóch odmiennie działających synów. Jezus zakłada, że obaj synowie znają wolę Ojca. Podobnie w odniesieniu do nas. Odkrywam wolę Ojca w Jego przykazaniach, w słowie, które nieustannie kieruje do mnie, w naśladowaniu Jezusa, który wzywa na drogę miłości zapierającej się samego siebie. Szczerość z Bogiem: niekiedy w buncie, zawsze w ostatecznym posłuszeństwie.
— Ks. Janusz Lekan