I czytanie
1 Kor 8, 1b-7. 10-13Miłość jest ważniejsza niż wiedza
Czytanie z Pierwszego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
„Wiedza” unosi pychą, miłość zaś buduje. Gdyby ktoś mniemał, że coś „wie”, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy. Jeżeli zaś ktoś miłuje Boga, ten jest również uznany przez Boga. Zatem jeśli chodzi o spożywanie pokarmów, które już były złożone bożkom na ofiarę, wiemy dobrze, że nie ma na świecie ani żadnych bożków, ani żadnego boga, prócz Boga jedynego. A choćby byli na niebie i na ziemi tak zwani bogowie – jest zresztą mnóstwo takich bogów i panów – dla nas istnieje tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego wszystko pochodzi i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko się stało i dzięki któremu także my jesteśmy. Lecz nie wszystkim dana jest „wiedza”. Niektórzy jeszcze do tej pory spożywają pokarmy bożkom złożone, w przekonaniu, że chodzi o bożka, i w ten sposób kala się ich słabe sumienie. Gdyby bowiem ujrzał ktoś ciebie, oświeconego „wiedzą”, jak zasiadasz do uczty bałwochwalczej, czy to nie skłoni również kogoś o słabszym sumieniu do spożywania z ofiar składanych bożkom?
I tak to właśnie „wiedza” twoja sprowadza zgubę na słabego brata, za którego umarł Chrystus. W ten sposób, grzesząc przeciwko braciom i rażąc ich słabe sumienia, grzeszycie przeciwko samemu Chrystusowi. Jeżeli więc pokarm gorszy brata mego, przenigdy nie będę jadł mięsa, by nie gorszyć brata.
Dzień powszedni
„On jest dobry dla niewdzięcznych i złych”. Jezus przyszedł objawić, iż Ojciec ma taką samą miłość wobec każdego człowieka. Miłość, która pragnie przemieniać człowieka, aby miał świadomość i działał jako dziecko Ojca niebieskiego. Jezus daje wskazówki, jak mamy to czynić. Ich radykalność może nas na początku przerazić. Ale czy nie są one ratunkiem dla mentalności, gdzie każdy walczy o swoje, a drugiego zauważa wtedy, gdy jest mu do czegoś potrzebny? Złota zasada: czyń innym to, czego ty oczekujesz, by inni ci czynili, domaga się jednego fundamentalnego warunku: uznać innych za równych sobie.
— Ks. Janusz Lekan